Thursday, December 20, 2007

niezależność?

zdarza się to po raz drugi. zawsze będąc na obczyźnie. zastanawiałam się czemu właśnie poza granicami - bo brak bliskich wokół; jeśli są bliscy nie trzeba się z niczym zwracać do obcych ludzi. a tak zachodzi konieczność i przejechać się na tym można łatwo. melodramat w dwóch odcinkach - edynburg i barcelona. gdy było już podbramkowo, okazywało się, że są dobrzy ludzie w mieście, może jeszcze nie bliscy, ale już bliżsi. i oni zawsze ratowali mi tyłek. dzięki nim mogłam być asertywna i na tyle dumna, żeby o nic nie prosić. lądowałam miękko w ich gnieździe. więc ile pozostaje z niezależności? kwintesencja mojej tkwi w dobrych, bliskich duszkach. ma niezależność mocna mymi przyjaciółmi. dziękuję.

No comments: