Friday, July 11, 2008

5go sierpnia

zabookowany bilet. 5go sierpnia laduje w poznaniu. cholernie chcialbym tu zostac dluzej. i jednoczesnie chce byc w polszy. dosc standardowy konflikt.. wiec juz niebawem.

up-date

dawno mnie tu nie było. nastąpi wiec szybki up-date.
miesiąc mieszkania u metkow dobiegł końca. jako, ze zdecydowałam sie zostać jeszcze miesiąc, konieczne było kolejne mieszkanie. znajomości z miasta zadziałały i znalazł sie pokój na miesiąc nadal niemal w centrum. z naturalnym światłem, balkonem i psem.
liczyłam cały miesiąc na prace w madrycie przy badaniach z gender studies. nic z tego nie wypaliło. szkoda, ślinka mi ciekła, bo zapowiadało sie wyśmienicie. jaki wniosek - nie spędzę przyszłego roku w madrycie; wiec gdzie go spędzę?..
czerwcowe koncerty. shined o´connor w palau de musica catalana. akustycznie i skromnie. miałam okazje sie wyciszyć i uspokoić. okazało sie, ze dawno tego nie robiłam. głos nadal ma przedni. toots and the maytals. tu miałam okazje sie wyskakać i spocić. wyśmienicie.
la playa en barcelona. taa, wyleguje sie na plaży. okazuje sie, ze tylko tam jest nieco chłodniej. powietrze w całym mieście stoi i dusi. nad morzem jest nieco wiatru.
nadrabiam zwiedzanie miasta. punkty, które odkładałam na później (głównie ze względu na ceny..). jest tez sporo wystaw, które warto zobaczyć. poza tym w muzeach/galeriach jest wentylacja;)
shamrock po przejściu do trzech nocy w tygodniu przestał być pępkiem świata (przynajmniej mojego). przy eurocopie biegaliśmy uciekając potem. po finale nie dzieje sie nic, shamrock zapadł w kumę. ja dałam wypowiedzenie. tony dal wypowiedzenie. caroline da wypowiedzenie. za shamrockiem przynajmniej nie będę tęsknić. a szukając pracy we wrocławiu dam sobie więcej czasu, żeby nie wpakować sie w miejsce, do którego nie mam ochoty ruszyć tyłka.
są postępy. po przylocie we wrześniu dukałam pytania. bałam sie pytać jak gdzieś dotrzeć lub gdzie jestem. dziś to ja odpowiadam i tłumaczę jak gdzieś dojść. to banał, ale właśnie on uświadomił mi zmianę. udało sie:)
kilka osób już wyjechalo z barcelony. miasto, moje miasto, pustoszeje. może to i dobry moment na spakowanie plecaka (co stanowi kolejny problem - jak zredukować zawartość trzech plecaków do jednego?!). pierwszy raz tutaj kupilam twaróg. czyżbym tęskniła?..