sniadane w sztokholmie, niedaleko spokojniejszej starej czesci miasta
poznań. u babci już, po kilku łapczywie pożartych bułkach (z żółtym serem, ahh). droga poszła sprawnie. do narviku dojechałam na stopa w miłym towarzystwie, na czas-w-sam-raz:) więc wsiadłam w pociąg do sztokholmu (tam miła niespodzianka - połowa spodziewanej ceny). przez kolejnych 20cia godzin kimałam kręcąc się z boku na bok. granice mija się szybko i już wtedy następuje zachód słońca. po pięciu tygodniach pozbawionych zmierzchu - to jest nietypowym zjawiskiem, a nie odwrotnie. sztokholm przeraził mnie dużym miastem, z pośpiechem, hałasem, wysokimi wieżowcami. tromso uchodzi za dość duże norweskie miasto - pamiętajcie o tym "uchodzi". w tym ogromnym mieście zwiedziłam kilka hosteli, bo okazywało się, że nie ma nigdzie miejsc. w końcu dostałam łóżko w hostelu na statku, na które było mnie jeszcze stać. noc więc ukołysała mnie do snu i faktycznie przepadłam w śnie, żadnych dźwięków, przebudzeń. dzisiejszy dzień składał się z czekania: czekanie na dworcu na autobus, czekanie na odprawę, czekanie na samolot, czekanie w poznaniu na autobus. umęczyło mnie to strasznie. ale już jestem. cieszę się ogromnie. to już był czas rozstania z norge. ale jak już wspomniałam, jestem w poznaniu. czeka mnie jeszcze jutro przejazd do rodzinnego. czy można przedawkować korzystanie ze środków transportu publicznego?
4 comments:
Witaj w domu?
Co do środków komunikacji, to ja za dwa dni mam w pociąg do Zakopanego wsiąść, a już czuję się zmęczony...
Ściskam?
Sovah
sovah w góry? ależ tam ludziki chodzą! zdajesz sobie sprawę, że nie robią tego rytmicznym, zdecydowanym krokiem? chyba, że jakieś inne aktywności cię tam ściągają - zrozumiem?
Tak, wiem, że chodzą!Ja też umiem chodzić, choć nienawidzę! Ale dawno tam nie byłem, sam ten wyjazd wymyśliłem. Poza tym tam też się chodzi stąd- tam więc szybko można. Poza tym Florencja i Wenecja były za drogie. Może zabierzesz mnie tam nex year after Spain?
Ściskam
Sovah
to po prostu dość nietypowe dla ciebie sovah;) jasne, że cie zabiorę, ale ja podróżuję zazwyczaj małym kosztem.. oczywiście, zdajesz sobie sprawę, że do barcelony jesteś zaproszony?
Post a Comment