weekend minal leniwie i przyjemnie. sobota byla przednia. udalo sie nam zlowic rybe, wiec usmazylismy ja na ognisku. na deser mielismy michy pelne jagod. jak tak dalej pojdzie, wyslannicy cywilizacji znajda nas za miesiac i uratuja z dziczy. najpierw nas umyja i nakarmia zarciem z fast-food'u, pozniej beda sylabizowac slowa, przypomna jak sie czyta i pisze, i oczywiscie, mowi "dziendobry" i "dziekuje". po wielu zmudnych wysilkach przywroca nas na lono spoleczenstwa. i wspaniale, bo zimy bysmy tu nie przezyli')
wczoraj mielismy gosci (a jakze, a takich warunkach nawet gosci mozna przyjmowac) - kumpele majki przejazdem u nas nocowaly. wiec odrobina alkoholu sie trafila (latwo z tego wyczytac, ze normalnie go nie ma wcale..) i nocny seans filmowy.
a dzis powrot do rzeczywistosc, wiec szukanie pracy. mialo sie dzis cos wyklarowac, a nie klaruje sie nadal. wiec nie wiem czy wsiadam jutro w pociag, czy moze za dni kilka.. we'll see..

wczoraj mielismy gosci (a jakze, a takich warunkach nawet gosci mozna przyjmowac) - kumpele majki przejazdem u nas nocowaly. wiec odrobina alkoholu sie trafila (latwo z tego wyczytac, ze normalnie go nie ma wcale..) i nocny seans filmowy.a dzis powrot do rzeczywistosc, wiec szukanie pracy. mialo sie dzis cos wyklarowac, a nie klaruje sie nadal. wiec nie wiem czy wsiadam jutro w pociag, czy moze za dni kilka.. we'll see..
No comments:
Post a Comment