musze przyznac, ze jestem zmeczone juz norge. tym zyciem pomiedzy szukaniem pracy, lokum, przemieszczaniem sie i ciaglymi niespodziankami jutra. zaden dzien nie przynosi jakichkolwiek rozwiazan, zadnej stalej (poza poranna kawa, na szczescie). wszelkie dzialania wydaja sie sprowadzac do nieograniczonego czasu wolnego. wypadaloby sie nim cieszyc, ale przeciez nie jest on do konca czasem wolnym, no bo szukanie pracy. i tak sie kolo zamyka. jesli mam leniuchowac, wole byc w rodzinnym i robic to z pelna premedytacja. powoli zapadaja decyzje. coraz blizej pakowania plecaka.
No comments:
Post a Comment