duszki wyjechały już jakiś czas temu. pest jako ostatnia zeszłej niedzieli. a ja wsiąkłam w pisanie prac zaliczeniowych. było intensywnie i wyśmienicie. sonia i misiek de polonia, którzy zaaklimatyzowali się na squot'cie u mari, pest de polonia, jaromir de scotia i gaba de granada. czas upłynął nam na spełnianiu wielu "aktywności": szwendaliśmy się nocnie, biesiadowaliśmy, paliliśmy sziszę, leżeliśmy, alkoholizowaliśmy się, oddawaliśmy się absurdalnym rozmowom, i tym mniej absurdalnym też, leniuchowaliśmy, zaśmiewaliśmy się, piknikowaliśmy w parku guell, gotowaliśmy, grzaliśmy się w słońcu, obżeraliśmy się, piliśmy dużo kawy, byliśmy. a byliśmy tak intensywnie razem, że w pewnym momencie wysyłałam wszystkich na zwiedzanie miasta, aby samej znaleźć azyl w ciszy pisania prac. i odetchnąć. jedyne czego mi zabrakło, to intymniejszej chwili z każdym sam-na-sam, rozpłynęliśmy się w grupie. ale był to doprawdy dobry czas. a za zdjęcia całuję rączki pest i jaromirowi.








No comments:
Post a Comment