wróciła moja passa. a może ja zwróciłam na nią uwagę, bo w końcu podniosłam wzrok znad komputera. stało się dziś sporo dobrego. 1) panie z polskiego biura dowodzenia erasmusem odpisały potwierdzając, że mam zgodę koordynatora na przedłużenie pobytu w barcelonie o kolejny semestr; 2) oddałam ostatnią pisemną prace, z filozofii, po ponad tygodniu spędzonym intensywnie z ludwikiem i martinem; 3) odpisały dziewczyny, że chcą ze mną mieszkać - przy sagrada familia, dwa koty, otwarta chata, dziewczyny będą uczyć się cierpliwości, ja hiszpańskiego; 4) termin przylotu do polandu jest już ustalony z liniami lotniczymi: 3-13ty luty; 5) uczęszczam na kurs hiszpańskiego dla imigrantów ("serio tak tanio?!"), gdzie mam okazję nauczyć się rosyjskiego lub armeńskiego:) i spędzę wiosnę w słonecznej hiszpanii. mhh.
4 comments:
otwarta chata to znaczy bez dachu?
a zamknięta - bez drzwi?
co było pierwsze: kura czy pióra?
obawiam się,że czeka mnie w lutym exam z komunikacji, więc pozostawię sobie wątpliwą przyjemność takich rozważań na później.
Post a Comment