Tuesday, September 25, 2007

mięsista

ok, wpadłam w przedwczesną-nieuzasadnioną-naiwną euforię. czas się przyznać, że nic się nie zmieniło: roweru jak nie było, tak nie ma; praca prawdopodobnie zostanie mi sprzątnięta sprzed nosa; przede mną przetłumaczenie (bo czytaniem tego nazwać nie można) księgi z antropologii; korzystanie z uroków klimatyzacji przyprawiło mnie o cieknący nos i pękającą czaszkę.. jestem więc pogrążona głęboko w mięsistej dupie..to jest barcelońskie metro, a nie żadne cholerne światełko w tunelu..
wczorajszy kiczowaty show fajerwerkowy, który hiszpanom się bardzo podobał (trudno się dziwić, był bardzo south - wszystkiego dużo, za dużo..)

2 comments:

Anonymous said...

widze, ze krwawisz metaforami, co mnie bardzo cieszy... miesista lady :)

mietus

pia said...

taa, górnolotnymi..