Friday, September 28, 2007

milk'n'garlic

całe dzieciństwo broniłam się przed mixturą składającą się z mleka, czosnku, miodu, czasem masła. wdaje mi się ona wyjątkowo babciowa, ale chyba nie spędzałam aż tak dużo czasu u dziadków, więc mamasza też musiała mnie tym czasem poić. potem wyprowadziłam się z rodzinnego i chorując byłam skazana sama-na-siebie. w desperacji człowiek próbuje wszystkiego - czasy świetności mleka z czosnkiem powróciły (jednak, na szczęście, syrop z cebuli został głęboko schowany w zakamarkach nie-pamieci). jak już wspominałam, rozchorowałam się nieźle, więc zaczęłam stosować starą kurację: grejpfrut (zwyczaj celebrowany ku pamięci tomasza) oraz milk'n'garlic. gdy przygotowywałam miksturę, alex patrzył na mnie podejrzliwie: "it's quite weird, you know pia, right?" - "ya, ya, i know..", ale już prawie przeszło:)

2 comments:

Anonymous said...

Wracaj do zdrowia! Może to od Ace of Base a nie klimy?
Ściskam?
Sovah

pia said...

może być. gratuluję sukcesu, raz jeszcze - w mojej przestrzeni też możesz mieć moment chwały i radości. ściskam?