tęsknię. jestem sama. czuję się sama. wkurza mnie to, bo nie powinnam, bo nie raz już bywałam sama; co więcej, świetnie sobie z tym radziłam; ponieważ lobię swoje towarzystwo. może dlatego, że norwegia wyczerpała limit na samo-bycie? tuż po przyjeździe tutaj czułam, że nie jest to właściwe dla mnie w tym momencie miejsce, że powinnam siedzieć z bliskimi i gadać do rana i być-razem. więc z konieczności zaczęłam się oswajać z miastem. jedno przynajmniej przeczucie okazało się właściwe - mari (finnish girl) faktycznie jest spokojnym brzegiem, na którym znajduje odrobinę zrozumienia.
ale dziś dzień spotkania. jak dobrze będzie gadać i gadać i co najważniejsze - dogadywać się. a jak już prawie wszystko zostanie powiedziane, jak dobrze będzie razem milczeć. i czuć, że jest się z kimś, a nie mija.. i może nawet zwiedzę miasto;) nie chciało mi się samodzielnie przemierzać wszystkich zakamarków. boję się własnego poczucia "po"..
ale dziś dzień spotkania. jak dobrze będzie gadać i gadać i co najważniejsze - dogadywać się. a jak już prawie wszystko zostanie powiedziane, jak dobrze będzie razem milczeć. i czuć, że jest się z kimś, a nie mija.. i może nawet zwiedzę miasto;) nie chciało mi się samodzielnie przemierzać wszystkich zakamarków. boję się własnego poczucia "po"..
No comments:
Post a Comment