
ostatni dzien pracy dobiega konca. wszyscy juz bylismy na tyle zmeczeni, ze nie moglismy sie dogadac i zorganizowac. podsumowanie zatem. te dwa tygodnie byly cholernie intensywne. i mialy cholernie rygorystyczny rytm. tak zyje tutejsza wies. sniadanie o 8ej, od 9ej praca, o 11.30 spotykalismy sie ze wszystkimi mieszkancami na drugim sniadaniu, po czym znowu pracowalismy. o 3ej czekal (ci ktorzy go przygotowywali, pewnie mieli by pewne zastrzezenia co do tego stwierdzenia..) na nas obiad. wiec godzine pozniej znow ladowalismy w pracy do 6ej. po czym prysznice, kolacja (oczywiscie wspolna) i czasem niestety tez wspolnie zorganizowane wieczory. dodatkowymi atrakcjami wsi sa: w srode wieczorem "kafeteria" - czyli wszyscy spotykaja sie na kawie i ciachu, w czwartek na drugie sniadanie sa swieze bulki ze swojskiej piekarnii, w piatek cala wies je wspolny obiad. generalnie zyje sie wsrod ludzi caly czas i je sie calkiem duzo i dobrze. nie spodziewalam sie, ze w tak drogiej norwegii, bede pochlaniala tyle pokarmu. ale niedlugo sie to zmieni..
nasz pobyt tutaj zaowocowal oczyszczeniem czterech ekologicznych stawow (czego nie czyniono od ok. 10ciu lat..) i stworzeniem dosc dlugiej sciezki prowadzacej do budynku centrum camphill, ktore powstanie za lat moze 10... poza tym wprowadzilismy kilka nowych twarzy w ta mala spolecznosc (i zostalismy niezle przyjeci, co z ludzikami mentalnymi nie jest takie oczywiste) i troche zamieszania (szczegolnie spiewy alexa i irona zostana zapamietane). ja sie nameczylam i jestem w pelni usatyswakcjonowana - podczas gdy dziewczyny, koniec-koncow, wyladowaly w kuchni (badz wrocily do domu), biegalam z lopata do konca:)
szalenstwa ostatniej nocy;)
nasz pobyt tutaj zaowocowal oczyszczeniem czterech ekologicznych stawow (czego nie czyniono od ok. 10ciu lat..) i stworzeniem dosc dlugiej sciezki prowadzacej do budynku centrum camphill, ktore powstanie za lat moze 10... poza tym wprowadzilismy kilka nowych twarzy w ta mala spolecznosc (i zostalismy niezle przyjeci, co z ludzikami mentalnymi nie jest takie oczywiste) i troche zamieszania (szczegolnie spiewy alexa i irona zostana zapamietane). ja sie nameczylam i jestem w pelni usatyswakcjonowana - podczas gdy dziewczyny, koniec-koncow, wyladowaly w kuchni (badz wrocily do domu), biegalam z lopata do konca:)
szalenstwa ostatniej nocy;)
5 comments:
Mietusek na droge!
uwazaj Hitchhiker - jak kierowca bedzie mial rozpiety rozporek to nie wsiadaj. jak bedzie ci proponowal cukierka - nie wsiadaj. jak bedzie mial kaptur ku klux klanu - mow Burn Funckin* Niggers.
i tak dalej - moglabym stworzyc tutaj caly poradnik, ale po co. madre z ciebie dziecie.
dzieki wielkie. szczerze mowiac, mam nadzieje ze uroki stopa sie nieco oddala. chcialabym sie tutaj zalapac na prace. we`ll see..
musze komus opowiedziec - k. wlasnie spedzila trzy godziny w autobusach probujac wrocic do domu. przejechala chyba cale glasgow, podczas gdy ja spacerkiem z tego samego miejsca dotarlam w pol godzinki... wlasnie wpelzla -zwijam sie ze smiechu!
nasty you;) moje dalsze przebywanie w vallersund jeszcze sie rozwiazuje. chyba przyjdzie mi jutro wystawic paluszek i nie chce nawet myslec o czasie, ktory to pochlonie..
jak nie ma innej rady - polar i paluszek, trudno. Cos napewno z tego wyniknie...
sciiiskam
Post a Comment