wiec jednak opuscilam vallersund gard. na poboczu spedzilam ok 15tu min i zatrzymala sie winnie jadac do trondheim. po kolejnych 15tu stwierdzila, ze wygladam na zmeczona i zaprasza mnie do siebie na nocleg, przygotuje kolacje. z komunikowniem sie nie idzie nam rewelacyjnie (przez angielski..), ale jest przemila - namowila mnie do skorzystania ze swojego masujacego fotela. i slonce swieci:)
5 comments:
jestem smiertelnie zazdrosna o ten fotel - znajde go i wyrwe mu serce.
dalej zagłębiasz się w fotelu winni czy gnasz gdzieś dalej i dalej Ci kibicować? Yo
Rybciu, Jej tak sie zatanawiałam jak Ci się spodoba miejsce i atmosfera :-) Pokaż jakieś fotki, to sobie chociaż popatrze i pouśmiecham do Ciebie
Ściskam
(u mnie po staremu, ciągle w powietrzu, odreaguje w październiku)
Przecież mogłaś być morderczynią! Czy oni nie oglądają życiowych zachodnich filmów?
Sovah?
mietusku - fotel traktowalam wylacznie instrumentalnie.
aniu - fotkami uzupelnie dopiero w chatce, bo tu nie mam warunkow. z edin na razie nici..
sovah - nie znasz tych ckliwych produkcji filmowych z happy endem?
Post a Comment