Sunday, July 22, 2007

wiec jednak opuscilam vallersund gard. na poboczu spedzilam ok 15tu min i zatrzymala sie winnie jadac do trondheim. po kolejnych 15tu stwierdzila, ze wygladam na zmeczona i zaprasza mnie do siebie na nocleg, przygotuje kolacje. z komunikowniem sie nie idzie nam rewelacyjnie (przez angielski..), ale jest przemila - namowila mnie do skorzystania ze swojego masujacego fotela. i slonce swieci:)

5 comments:

Brudne Mietuski said...

jestem smiertelnie zazdrosna o ten fotel - znajde go i wyrwe mu serce.

Anonymous said...

dalej zagłębiasz się w fotelu winni czy gnasz gdzieś dalej i dalej Ci kibicować? Yo

Ania said...

Rybciu, Jej tak sie zatanawiałam jak Ci się spodoba miejsce i atmosfera :-) Pokaż jakieś fotki, to sobie chociaż popatrze i pouśmiecham do Ciebie

Ściskam
(u mnie po staremu, ciągle w powietrzu, odreaguje w październiku)

Anonymous said...

Przecież mogłaś być morderczynią! Czy oni nie oglądają życiowych zachodnich filmów?
Sovah?

pia said...

mietusku - fotel traktowalam wylacznie instrumentalnie.

aniu - fotkami uzupelnie dopiero w chatce, bo tu nie mam warunkow. z edin na razie nici..

sovah - nie znasz tych ckliwych produkcji filmowych z happy endem?