wczoraj opuściłam wrocław. nie znajdziecie mnie więc w mieszkaniu z widokiem na "pissing boy'a"
, wśród nocnych odgłosów śródmieścia (czytaj: wrzasków pełnych kurw i pedałów, czasem odgłosów bójek). ja natomiast będę mogła tylko wspominać gaworzących i uśmiechniętych współspaczy. no i kota filona, ma się rozumieć (teraz, gdy oboje się oswoiliśmy..). pochwalić się powrotem na łono rodziny też raczej nie mogę. dziś ostatnie zamieszanie organizacyjne, jutro zamieszanie, pewnie jeszcze większe, z pakowaniem. i piątkowy lot ku północy. zdaje się, że to będzie cholernie długa podróż. mam tylko nadzieję, że proporcjonalnie obfita w dobre wrażenia, wydarzenia i ludzi.
, wśród nocnych odgłosów śródmieścia (czytaj: wrzasków pełnych kurw i pedałów, czasem odgłosów bójek). ja natomiast będę mogła tylko wspominać gaworzących i uśmiechniętych współspaczy. no i kota filona, ma się rozumieć (teraz, gdy oboje się oswoiliśmy..). pochwalić się powrotem na łono rodziny też raczej nie mogę. dziś ostatnie zamieszanie organizacyjne, jutro zamieszanie, pewnie jeszcze większe, z pakowaniem. i piątkowy lot ku północy. zdaje się, że to będzie cholernie długa podróż. mam tylko nadzieję, że proporcjonalnie obfita w dobre wrażenia, wydarzenia i ludzi.
No comments:
Post a Comment