Tuesday, September 18, 2007

universitat de barcelona

w czasie weekendu zaznałam tutejszego wieczornego wychodzenia. tucha zabrała nas na podmiejskie rave-party. po dość długich harcach powróciłam do chatki o 9ej rano. a kondycja już nie ta..
w sobote też zaczęła się nowela brazylijsko (czytaj: alex) - hiszpańska (czytaj: inigo). chłopcy o coś się posprzeczali, ale w tym odcinku skończyło się na ciszy. w niedzielę jedliśmy już wspólny obiad. niestety, wczoraj odbył się ciąg dalszy. inigo pojechał na lotnisko odebrać swojego ex, który przyjezdzał na holidays już ze swym nowym, zreszta (chodziło o odebranie z lotniska w obcym kraju i podwiezienie do hotelu..). alex wpadł we wściekłą zazdrość, zrobił scenę i wyszedł. konsekwencje byly poważniejsze - spanie w salonie (alexa, nie moje, na szczeście). jeszcze ich dziś nie widziałam, więc nie wiem jaka jest sytuacja. mam nadzieję, że się gdzieś jednają.
wczoraj zaczęłam zajęcia na universitat de barcelona. plan był taki: jak najmniej zajeć po hiszpańsku, tylko to co konieczne, a to głównie filozofia; resztą ratuję się na wydziale anglistyki. plan nie pomogł mi uniknąć strasznego stresu - stwierdziłam, że nie będę w stanie wytłumaczyć prowadzącym, co tam robię i kim jestem.. reflexsja z tej okazji: świetnym remedium na stres jest myślenie o sexie (w trakcie oczekiwania najgorszego; nie rozpraszajcie się czasem w kulminacujnym momencie..). zajęcia z filozofii faktycznie będą hard-corem, ale mogę robić zalicznie in english, albo przygotują mi coś extra (czytaj: opcję dla ciężkiego przypadku mówiącego un poco). poza tym, na angielskiej szykuje się sporo ciekawego na wprowadzeniu do kultur post-kolonialnych. babka ma wyśmienite brytujskie poczucie humoru, which i love. no i w konsekwencji ułożenia planu zajęć - środy i piątki całe wolne:) pozostaje znaleźć tą cholerną pracę..
to też niestety barcelona i sporo jej takiej..

2 comments:

Anonymous said...

kiedy odpakujesz mietuska?

pia said...

soon, soon :)