troche out-of-date bedzie. we wtorek katalonczycy mieli swieto narodowe. cala barcelona tonela we flagach. poczulismy zew turysty i zdecydowalismy sie na ogladniecie narodowej manifestacji. okazalo sie, ze nie zamierzaja nawet nigdzie maszerowac (coz, nie z wlasnej winy spodziewamy sie czasem pochodow, czolgow ugniatajacych beton..). cala sprawa ograniczyla sie do tego, ze ludzie przystrojeni pelerynkami z flag szwendali sie z-miejsca-na-miejsce i gadali. taka dawka egzotyki nas nieco zmeczyla, wiec postanowilismy oddac sie ojczystej tradycji - spedzilismy popoludnie popijajac wino w parku. jaki kraj, taki obyczaj..
3 comments:
srodziemnomorska mentalnosc tym sie chyba charakteryzuje - let's do it - but do what? 100 % entuzjazmu, 200 % budyniu. nie wiem, moze to i zdrowo. uklony - mietusek
A u nas chłodek już od rana! Kaloryfery jeszcze zimne a kawa nie dogrzewa wystarczająco?
Sovah?
trudno mi to sobie wyobrazic. spie przy otwartym oknie i czekam na wyslane przez mamasze sandaly. ciepla zycze?
Post a Comment