
dziś dzień testu. odwiedziłam babeczkę, która szuka ludzi robiących dready do salonu fryzjerskiego. miałam dziś dokręcić jej dready, żeby zobaczyła jak się sprawuję. wspomnę o pierwszym wrażeniu jakiego doznałam, gdy wylądowałam w jej mieszkaniu - judi zajmuje poddasze sześciopiętrowej kamienicy ze sporym tarasem - bosko. popracowałam dwie godziny, w czasie których oglądałyśmy jakiś film prosto z glasgow (ah, ten szkocki akcent..). gdy skończyłam, była na tyle zadowolona, że wzięła wszystkie namiary na mnie. ma się zorientować jak zorganizować moje pojawienie się w salonie, po czym odezwać. rety, byłoby bosko. praca nie kolidowałaby z moimi zajęciami, bo na dready i tak wszyscy się umawiają. w salonie jest bardzo międzynarodowa ekipa, a sam salon w centrum miasta. i później w cv'ce mogłabym chwalić się profesjonanym kręceniem dredów (which is very international and pretty well paid in britain). a co najważniejsze (oczywiście, wcześniej szukałam pracy w hotelach): bez uniformów, bez napkinów na kolanka, bez "keep smiling" i tej potulności czterogwiazdkowych hoteli :] ahh. oby!
3 comments:
jak dobrze pojdzie to za rok olina bedzie ci pelzac u stop i przynosic w zebach mydelko.
i nie wspominaj nic o hotelach i keep smiling, bo za tydzien mamy tu wielkie wesele na zwienczenie naszego pobytu i nie wiem, jak to przezyje - juz sobie wyobrazam kuchenna furie maury, ktorej dawno nie zasmakowalam...
trzymam kciuki w czterech konczynach.
mietusek
Trzymam kciuki za, wyglądające elitarnie, dokręcanie dredów! Może nie tylko poznasz ludzi, a i wiele filmów obejrzysz! A, i koniecznie, jakkolwiek- komórką spod ławki-, dorzuć foto of Virginia best friend.
Ściskam?
Sovah
dzięki za liczne sześć (?) kciuków! intensywnie myślę, sovah, o tym zdjęciu. obawiam się jednak, że nie zdobędę się na odwagę. internet już przeszukałam, licząc na jakąś publikację jacqueline ze zdjęciem..
Post a Comment