Wednesday, November 7, 2007

i polubiłam się z miastem

zabrało mi to dwa miesiące. poszło tym razem powoli i opornie. należy w przyszłości się tym zająć i zredukować proces aklimatyzacji do dwóch tygodni;) ale w końcu czuję się w barcelonie jak na swoim miejscu. mijam swoje kąty, dojeżdżam rowerem na zajęcia, mam do kogo zadzwonić jeśli wieczór zapowiada się długi. jest chłodniej, światło jest ostre, świetnie kładzie się na kamienicach. cierpiałam na brak ludzi, a teraz brakuje dni w tygodniu, jeśli chciałoby się z wszystkimi przegadać kilka godzin. poza tym, nie należy zapominać, że należałoby tu trochę postudiować (z tym na pewno się nie wyrabiam). a ludziki ze stron różnych, więc przychodzi mi czasem dukać po hiszpańsku. poza tym na chatce też dukać zaczęłam. może jeszcze się trochę hiszpańskiego nauczę. i buziakuję w dwa policzki;)
a gdyby jeszcze się złożyło kilka pysków wyściskać przy okazji sylwestra - byłoby bosko:)

No comments: