Sunday, October 14, 2007

polska jesień

chyba jest coś w sposobie funkcjonowania polaka (?), że w okolicach września, na przełomie września i października dopada nas spadek energii, motywacji, chęci. nie koniecznie jest to związane z jakimiś konkretnymi zdarzeniami; jasne, jest to koniec lata i mogą się spiętrzyć jakieś wydarzenia, ale nie jest to konieczne. dopada nas jesienna deprecha. jeśli przynajmniej spędza się ten czas na ojczystej ziemi (z moich doświadczeń wynika, że szkocja też się do tego wyśmienicie nadaje..) - nastrój koresponduje z pogodą. wydaje się, że naturalnie podążamy za wytycznymi matki natury. świat wokół szarzeje, więc łatwiej przełknąć fakt, że subiektywny odbiór tym bardziej. skoro noc robi się dłuższa, dłużej się chce z niej korzystać, a przejawianie jakiejkolwiek aktywności wydaje się nieuzasadnione. problem pojawia się, gdy czas polskiej jesieni spędza się w słonecznej barcelonie - zetknięcie takiego kontrastu zgrzyta. nie dość, że pogoda ma się wyśmienicie, hiszpanie również. dopada wtedy polskość i choć można kręcić nosem na ojczyste tradycje i zwyczaje, człowiek czuje się silnie i niewygodnie związany z miejscem spadających liści i błota..

1 comment:

Anonymous said...

Czyżby nie tylko przed "pupą", ale i przed "polską jesienią" nie było ucieczki? I czy ta niemożność daje nadzieję?
Sovah