Monday, March 31, 2008

barcelona płacze

rozpadało się. a że w barcelonie to rzadkie zjawisko - ludzie reagują histerycznie. ja utknęłam w pracy. oswoiłam się z miejscem, marudzeniem tony'iego, perfekcjonizmem juci, stałymi klientami i ich humorami. znam coraz więcej historii, które razem tworzą dość barokową formę. w opowiadaniach przeplatają się: alkohol, wspomnienia o WBrytanii, rowery górskie, prostytutki, pogoda, podróże, udział w wojnach, sport, jedzenie, muzyka, sex, języki, ex-polskie-dziewczyny i inne ex. puentą jest zawsze poszukiwanie miejsca, gdzie można doczekać rana przy ostatnim piwie (a miejsce zawsze jest to samo..). ludzie, którzy kiedyś tam pracowali, teraz są stałymi bywalcami. ludzie, którzy teraz tam pracują, upijają się tam w dni wolne. przepracowany tydzień utwierdził mnie w przekonaniu, że warto zachować dystans do tego miejsca. konsekwentnie będę unikać tego zaułku w swoje cenne wolne wieczory.

No comments: