Thursday, May 22, 2008

dwudzieste piąte

dobiłam ćwierćwiecza. jakieś podsumowania? zdarzyło się sporo dobrego, spotkałam ciekawych, dobrych ludzi, mam duszki bliskie dookoła (świata), widziałam sporo i słuchałam. raczej niczego nie żałuję, bo nawet jak nie działo się za dobrze, z samego doświadczenia coś się wyniosło. kilka osób mogłabym przeprosić, ja na żadne przeprosiny nie czekam (czy to znaczy, że ludzie byli dla mnie lepsi, niż ja dla nich?..). cholernie się zmieniłam i mam wrażenie, że im starsza zmieniam się częściej i szybciej. część ludzi wokół pozostała, część odeszła, pojawiły się nowe twarze. starczy. lubię swoje dwadzieścia pięć lat. pijcie na zdrowie (moje).

2 comments:

Anonymous said...

Cwiercwiecze ozwało się dojrzałoscia i wewnetrzna harmonia. Moze i sam takiej doczekam gdy moja cwiartka nastanie? Ale to jeszcze tyle lat...Wieki niech patrza, ja sciskam urodzinowo?
Svh

pia said...

dowcipniś się znalazł! i co do "dojrzałości" i co do twojego dystansu do dwudziestki piątki. gracias. całusy?